A więc O NAS czyli o dogach, bo to przecież im poświęcona jest ta
strona. O ludziach z nimi mieszkających wystarczy powiedzieć tylko
to, że ich bardzo kochają, starają się zapewnić im jak najlepsze
warunki i świata poza nimi nie widzą.
Zacznę od najstarszej czyli Felicji. Jest słoneczkiem tego domu,
jego dobrym duchem i ukochaną córką. Na razie przewodzi całej
gromadce i robi to z dużym wdziękiem. Na początku zabrała sie za
liderowanie w białych rękawiczkach, ostatnio przywdziała coś w
rodzaju rękawic bejsbolowych ale cóż, maleństwa rosną i trzeba
modyfikować metody wychowawcze :))
Nie wiem czy istniało na całym wielkim świecie szczeniątko piękniejsze niż mała Fela. Zawsze uśmiechnięta, w doskonałym humorze, bez kompleksów patrząca na świat. W jej szczenięcym życiu najważniejszą osobą był DUŻY czyli Torres, reszta gdzieś tam sobie istniała w tle. Miała być jego życiową partnerką ale coś, co niektórzy nazywają losem a na co ja nie mam nazwy odebrało jej Torresa. Zawalił sie mój świat i skończyło się beztroskie dzieciństwo Felicji.
Odzyskała ten swój radosny błysk w oku dopiero wtedy, kiedy do domu przybył Unusual czyli po domowemu Xar. O Xarze to ja mogę mówić i pisać w nieskończoność i o jeden dzień dłuzej. Jest chodzącą dobrotą i słodyczą. Nie daję mu spokoju ciągle do niego gadając i miętoląc go niemiłosiernie, co znosi ze stoickim spokojem i prosi o więcej. Jest zarazem niezwykle przystojnym młodzieńcem, bardzo całuśnym i wielce rozmownym (no tak, zaczynam wpadać w obłęd!). Z zapałem oddaje sie swojemu ulubionemu zajęciu, którym jest uparte (to bardzo delikatne określenie) krycie Felicji. Jest ona najpowabniejszą dla niego kobietą na świecie i jednocześnie osobą o iście świętej cierpliwości, bo wielokrotnie pada na pysk od tych jego karesów a mimo to wdzięcznie się nadstawia... Jego cechą charakterystyczną jest skłonność do wilczego wycia, na dżwięk którego wszystkie moje suki wpadają w ekstazę i płożą się u jego stóp. Jest mistrzem świata w wilczym śpiewaniu. Zanim napiszę o nim esej przejdę może do najmłodszych mieszkanek mojego domu czyli do tzw. dziewcząt.
Toruń zostawił po sobie swoje dzieci i dwie panienki zamieszkały w jego domu. Himalaya Torres nazywana jest Jessie ale jaka z niej tam Jessie - to po prostu Dżesik! Szybka jak gepard i największa indywidualistka w całym stadzie. Ukochana suczka mojej siostry i wielce z nią związana. No i prawdziwa córeczka tatusia. Dzięki niej widzimy czasami Torresa... Jest zakochana w Felicji, co niestety nie robi na tej ostatniej dużego wrażenia i jak ktoś ma dostać w dziób to ani chybi bedzie to właśnie Dżesik. Jest prostolinijna, szczera i gra w otwarte karty, czego nie da sie powiedzieć o jej siostrze czyli Tashy.
Do Tashy stoi długa kolejka wielbicieli, moich koleżanek i kolegów.
Zachwycają się nią na potęgę nie dostrzegając, że jest po trosze
jędzą. Tasha chyba myśli, że jest aktorką albo Miss Świata a
świadczy o tym kolekcja przedmiotów jakie zdołała zwędzić całkiem
niepostrzeżenie: depilator elektryczny, komplet do manicure, za
przeproszeniem biustonosz oraz rajstopy 40 den kolor fume...
Zmyka przed Felką i jej karzącym palcem sprawiedliwości, ale jak
tylko Fela jest w parterze napastowana przez Xara to Tasheńka jest
zaraz obok, żeby tylko Felka podstępnie skubnąć. Na szczęście
natychmiast interweniuje Dżesik i ciupasem siedzi już na Tasheńce. W
domu Tasha ma przydomek Mały Elf albo Apaszka z Tashki. Jest
wielkiej urody pociskiem balistycznym, bo z taką prędkością głównie
sie porusza.
I wszyscy się strasznie kochają!
I my ich kochamy też strasznie!
Monika Iwaszko
